W dniach 3–6 września w Warszawie odbył się XXVI Aerosabat – doroczne święto lotniczek. W tegorocznym zlocie udział wzięło 75 latających kobiet z całej Polski. Było latanie, spotkania, wspomnienia i oczywiście tradycyjne przyjęcie nowych adeptek do grona „wiedźm”. Relację z tegorocznego Aerosabatu zdaje redaktor naczelny „Przeglądu Lotniczego” Krzysztof Krawcewicz.
Gdy wchodzę do hangaru Aeroklubu Warszawskiego, otacza mnie atmosfera szczególna, wokół pełno tajemniczych postaci w fantazyjnych, kolorowych strojach z przewagą czerni i obowiązkowo w szpiczastych kapeluszach. Nastrój pomiędzy karnawałem w Wenecji, a Semana Santa w Andaluzji. Czarownice rozmawiają, pozują do zdjęć przy samolotach, bo jest i telewizja, i reporterzy.

W dniach 3–6.09.2026 odbył się XXVI Aerosabat. W tym roku lotniczki z całej Polski zleciały do Warszawy. Udział wzięło 75 latających kobiet. O ile impreza w swoich początkach skupiała szybowniczki, które chętnie się utożsamiały z logo czarownicy na miotle, to dziś zyskała popularność u dosłownie wszystkich kobiet mających związek z lataniem. Dołączyły samolociarki, baloniarki, paralotniarki, spadochroniarki, pilotki liniowe i wojskowe, a także, w myśl definicji Stanisława Latwisa, lotniczki, które swoją codzienną pracą na ziemi pchają polskie lotnictwo do przodu.
Dziś mają swoje święto. Aerosabat nosi imię jego inicjatorki i wieloletniej animatorki zlotu, Ireny Kostki, szybowniczki latającej zawodniczo (nota bene siostry Pelagii Majewskiej – pierwszej polskiej laureatki Medalu Lilienthala). Udział kobiet wśród pilotów wynosi według różnych danych 7–10%. Biorąc pod uwagę inne specjalności lotnicze, sięga i 20%. Są to niewątpliwie kobiety wyjątkowe.
Jak przypomniała Halina Rynkiewicz na wstępie ceremonii przyjmowania nowych adeptek do grona czarownic, słowo „wiedźma” znaczyło po staropolsku „kobietę, która ma wiedzę”, taką, która wie więcej niż inni. Przeciwieństwem do niej była kobieta, która nic nie wie, czyli „niewiasta”…
W oczekiwaniu na oficjalne rozpoczęcie co rusz rozpoznaję znajome osoby ukryte pod karnawałowym strojem, dawno niewidziane. Witamy się serdecznie. W tym kostiumowym tłumie jest też kilku panów – czarodziejów w cylindrach i płaszczach. Jednym z nich jest Mieczysław Dziadowicz z Nowego Sącza, instruktor i szkoleniowiec, znany też Czytelnikom z publikacji w „Przeglądzie Lotniczym”, który wraz z żoną Anną organizował też kilka poprzednich sabatów.
„Kiedyś sabaty były jednodniowe, ale wszyscy uznali, że skoro przebywamy długą drogę, to musi być też czas na zwiedzanie okolicy”. Zapewnienie takich atrakcji stało się tradycją.

W logo tegorocznego Aerosabatu występuje warszawska syrenka, ze względów oczywistych – nie na miotle, tylko na skrzydle szybowca. Też ładnie…
Ze strony Aeroklubu Warszawskiego organizacją zajęły się Anna Michalak i Halina Rynkiewicz, Agnieszka Łuczyńska, Grażyna Łobodda, Urszula Bocheńska-Wojda, Lidia Kosk i Grażyna Świątek.
W piątek uczestniczki miały zorganizowane zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego, ufundowane przez PLL LOT, oraz zwiedzanie Warszawy autobusem firmy City Sightseeing Warsaw – fundatora wycieczki.
Sobota pełna atrakcji
W sobotę było latanie w Aeroklubie Warszawskim. Bardzo silny wiatr nie pozwolił na rozłożenie startu szybowcowego, ale zapewniono uczestniczkom loty na dwóch Cessnach 172 i 182.
Podczas operacji lotniczych wszyscy uczestnicy nosili okolicznościowe kamizelki odblaskowe z logo Aerosabatu 2026, ufundowane przez Instytut Lotnictwa. Pilotowali instruktorzy AW Andrzej Ćmil i Piotr Czyż. Jako trzeci z pomocą pospieszył też kompozytor Janusz Stokłosa, stawiając się do dyspozycji pań ze swoją Cessną 172.
Od uczestniczek usłyszałem, że oglądanie panoramy Warszawy z powietrza było dla nich niezapomnianym przeżyciem.
Po południu przyszedł czas na przebranie się uczestniczek w stroje sabatowe. Podczas części oficjalnej, którą prowadziła doświadczona w konferansjerce lotniczych imprez pilotka Aeroklubu Warszawskiego Aleksandra Kutz, dyrektor Aeroklubu Warszawskiego Piotr Czyż powitał zgromadzenie.
Podziękowano sponsorom: PPL Porty Lotnicze, Instytutowi Lotnictwa, PLL LOT i Dzielnicy Bielany, i patronowi honorowemu, jakim był Aeroklub Polski. Dyplom od lotniczek dostał też „Przegląd Lotniczy”, za co ze wzruszeniem dziękuję.
Potem był poczęstunek, spotkania i ciekawe rozmowy.
Na Aerosabat przybyła m.in. Pierwsza Dama polskiego szybownictwa, Pani Adela Dankowska, w towarzystwie wnuczki Agnieszki. Każda rozmowa z Panią Adą jest cenna – gdy nawiązałem do wyjątkowej polskiej konstrukcji, szybowca Halny, na którym biła rekordy, pierwszy raz usłyszałem historię o tym, że w krążeniu wszedł w głębokie przeciągnięcie, z którego udało się jej na szczęście wyprowadzić, manewrując klapami. Obie z pasażerką już były gotowe do skoku…
TVP przygotowuje film o Pani Adeli, ma zostać ukończony pod koniec roku. Ostatnie zdjęcia dokręcano teraz podczas Aerosabatu.
Z ciekawych tematów wspomnę pomysł, z jakim wystąpiła Jolanta Przybylak – b. pilotka i spadochroniarka Aeroklubu Pomorskiego w Toruniu, obecnie aktywnie udzielająca się w Klubie Seniorów Lotnictwa – aby powtórzyć i tym samym upamiętnić I Rajd Polskich Lotniczek dookoła Polski z 1931. Przebyły one wtedy trasę 3000 km. Inicjatywa ciekawa i przypuszczam, że chętnych pilotek do podjęcia takiej eskapady nie trzeba będzie długo szukać.
Gdy już się zrobiło ciemno, nastąpiła ostatnia część wieczoru. Przyjęcie nowych adeptek do grona czarownic. I powiem szczerze, bardzo mnie ta część uroczystości zbudowała.
Niech się dzieje tradycja
Ilekroć się spotykam z seniorami lotnictwa, słysząc, jak wiele historii, cennej wiedzy i wspomnień mają do przekazania, odczuwam bezsilność, że odejdą one razem z nimi. Dlatego optymizmem napawa widok młodych i pełnych uroku „wiedźm”, które, przystępując do kongregacji, deklarują swoją chęć kontynuacji tradycji i czerpania z najlepszych wzorców.

Zdjęcia z Aerosabatu znajdziemy też na profilach FB Lidii Kosk oraz Lotniczki.
Życiorysy polskich lotniczek znajdziemy na stronie www.aerosabat.pl.
Krzysztof Krawcewicz
Aptekapluszdrowie
Przegląd Lotniczy Aviation Revue Miesięcznik o tematyce lotniczej nagrodzony Diplome d' Honneur FAI