W wyniku zderzenia lądującego na lotnisku Haneda w Tokio samolotu Airbus A350-900 należącego do Japan Airlines z samolotem ratunkowym Japońskiej Straży Przybrzeżnej De Havilland Canada DHC-8. W wyniku kolizji oba samoloty stanęły w płomieniach. Fot. Issei Kato / Reuters

Tragiczna kolizja na lotnisku Haneda w Tokio

W wyniku zderzenia lądującego na lotnisku Haneda w Tokio samolotu Airbus A350-900 należącego do Japan Airlines z samolotem ratunkowym Japońskiej Straży Przybrzeżnej De Havilland Canada DHC-8. W wyniku kolizji oba samoloty stanęły w płomieniach.

Do kolizji doszło o godzinie 17:46. czasu lokalnego. Według linii lotniczych wszystkie 379 osób, w tym ośmioro dzieci poniżej drugiego roku życia i 12 członków załogi znajdujących się na pokładzie lotu JAL nr 516 z lotniska Shin Chitose w pobliżu Sapporo, zostało bezpiecznie ewakuowanych z samolotu pasażerskiego. W samolocie Japońskiej Straży Przybrzeżnej udającym się do bazy lotniczej w prefekturze Niigata, w ramach akcji ratowniczej po poniedziałkowym trzęsieniu ziemi o sile 7,5 w skali Richtera, w wyniku pożaru śmierć poniosło pięć członków załogi, natomiast jego kapitan znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym.

Wiceprezes Japan Airlines, Noriyuki Aoki, poinformował, że czterech pasażerów zostało zabranych do szpitali, ale linia lotnicza nie otrzymała żadnych dodatkowych zgłoszeń dotyczących obrażeń.


Wypalony wrak Airbusa A350-900 należącego do Japan Airlines na tokijskim lotnisku Haneda.
fot. AP
Wypalony wrak Airbusa A350-900 należącego do Japan Airlines na tokijskim lotnisku Haneda.
fot. AP

Według informacji podanych w dniach 3 i 4 stycznia, w swym późniejszym oświadczeniu Japan Airlines podały, że w pracach zespołu dochodzeniowego powołanego przez Japońską Radę Bezpieczeństwa Transportu biorą udział specjaliści z francuskiej agencji badania wypadków lotniczych (BEA).

Ministerstwo Transportu opublikowało w środę transkrypcję nagrań komunikacji kontroli ruchu lotniczego trwającego około 4 minut i 25 sekund tuż przed katastrofą. Okazało się, że samolot straży przybrzeżnej nie otrzymał wyraźnej zgody na start. Z tekstu wynika, że kontrola lotnictwa w Tokio udzieliła Airbusowi A350 pozwolenia na lądowanie na pasie startowym C, a pilot JAL powtórzył instrukcję.

„Członkowie załogi operacyjnej potwierdzili i powtórzyli pozwolenie na lądowanie wydane przez kontrolę ruchu lotniczego, a następnie przystąpili do procedur podejścia i lądowania” – powiedział starszy wiceprezes ds. bezpieczeństwa korporacyjnego i ochrony Tadayuki Tsutsumi.

Członek załogi samolotu straży przybrzeżnej powiedział, że kołuje do tego samego pasa startowego, a kontrola ruchu poleciła mu udać się do linii zatrzymania przed pasem startowym. Kontroler zauważył, że straż przybrzeżna ma pierwszeństwo odlotu, a pilot oświadczył, że zbliża się do linii zatrzymania. Na tym kończy się ich komunikacja. Dwie minuty później nastąpiła trzysekundowa przerwa, najwyraźniej wskazująca czas zderzenia.

Śledczy komisji JTSB Takuya Fujiwara powiedział, że jego zespół odzyskał do analizy dane lotu i rejestratory głosu z samolotu straży przybrzeżnej. Śledczy planują przesłuchać pilotów, urzędników, a także funkcjonariuszy kontroli ruchu lotniczego, aby dowiedzieć się, w jaki sposób oba samoloty jednocześnie znalazły się na pasie startowym. Policja wszczęła osobne dochodzenie w sprawie możliwego zaniedbania zawodowego. Tokijska policja podała, że śledczy zbadali gruzy na pasie startowym i przeprowadzili przesłuchania.

Pożar będzie prawdopodobnie postrzegany, jako kluczowy przypadek testowy kadłubów samolotów wykonanych z włókien kompozytowych węglowych – stosowanych w A350 i Boeingach 787 – zamiast konwencjonalnych poszyć aluminiowych.

„To najbardziej katastrofalny pożar samolotu kompozytowego, jaki mogę sobie wyobrazić. Z drugiej strony ten kadłub chronił (pasażerów) przed naprawdę straszliwym pożarem — przez pewien czas nie spłonął i powiedział pozwolił wszystkim wydostać się na zewnątrz” – konsultant ds. bezpieczeństwa John Cox, prezes i dyrektor generalny Safety Operating Systems LLC.

O Marek Chmiel

Marek Chmiel - fotografik, laureat międzynarodowych konkursów fotograficznych o tematyce lotniczej. Brał czynny udział w organizacji pokazów lotniczych, m. in. AirShow w Radomiu, MPL w Góraszce, MPL EB w Bielsku-Białej, MPL w krakowskim Muzeum Lotnictwa Polskiego. Prywatne zajmuje się historią lotnictwa wojskowego i sportowego. Od 1996 r. współpracuje z Przeglądem Lotniczym, jako fotografik lotniczy i autor tekstów, a od 2021 r. wszedł na stałe do Zespołu Redakcyjnego PLAR.

Sprawdź też

Wnętrze kabiny pasażerskiej Boeinga 737 MAX Alaska Airlines (lot 1282) po lądowaniu. fot. CNN

737 MAX 9 zawieszone po awarii lotu Alaska Airlines 1282

Boeing 737 MAX 9 linii Alaska Airlines lądował awaryjnie krótko po starcie z Portland w …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

100-lecie L.O.P.P